środa, 7 stycznia 2015

POCZĄTEK

Nowy Rok - nowe zmiany, prawda?
Jednak... czy wszystko, co zapowiada się dobrze, już zawsze takie zostaje?




Jak wiadomo, o szczęście trzeba walczyć.
Nie jest tak, że czai się za rogiem i wyjdzie samo.
Zazwyczaj trzeba się wychylić, nawet bardzo.

Moje przywitanie Nowego Roku nie zaczęło się tak hucznie.
Niektórzy polewali kolejkę, inni wypuszczali bąbelki z szampana nosem.
Ja zaś urządziłam sobie spa z osobą, którą kocham.

Takiego zakończenia roku pragnęłam. Zasłużony odpoczynek.




Błogi spokój zalewał moje ciało. Był jak fala, która sunęła tam i z powrotem.
Są dni, w które nawet nie wiesz dlaczego, jesteś niespokojny, drażliwy czy zły.
Nawet najdrobniejsze rzeczy potrafią wyprowadzić Cię z równowagi.
Tak też właśnie po przebudzeniu zaczęłam pierwszy dzień 2015 roku.
Godzina za godziną było coraz lepiej.
Dobry humor powrócił, a wraz z nim zagościł na twarzy uśmiech.

Myślałam, że to chwilowe.
Zmiany zawsze są trudne i czasami ciężko je zaakceptować.

Niepokój w sercu ustał.

Każdy dzień to nowe wyzwania, które staramy się pokonać, choćby resztkami sił.
Nie wszystko idzie zgodnie z naszymi planami. Nie wszystko może być piękne...

O tym przekonałam się dzisiaj.

Mimo problemów wiem, że trzeba sobie dawać radę,
uśmiechać się zaciskając zęby i wierzyć, że będzie lepiej,
mimo iż na razie nic na to nie wskazuje...

Nowy Rok miał być dla mnie odcięciem się od tego, co było.
Nową szansą.
Niestety, jak na razie czuję tylko, że zaczynam ją marnować...